Malarstwo Andrzeja Olczyka. Spójne i wielowarstwowo przemyślane dzieło myśli koncepcyjnej. Na dobrą sprawę, konieczne jest poświęcić mu równie wiele czasu asysty, co innym słynnym pracom malarza: linorytom. Zasadą organizującą tę przestrzeń odbioru mógłby być postulat – określmy go metaforycznie – „nowej harmonizacji”. Obrazy Olczyka są bowiem swoiście romantyczne, jeśli pod pojęciem romantyzmu i romantyczności rozumieć to, co proponował sam Władysław Tatarkiewicz w studium Romantyzm, czyli rozpacz semantyka. „Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga” – odczytamy w jednym z incipitów Mickiewiczowskiej Ody do młodości. A więc z jednej strony: martwe natury takie, jak Kontakt, Melancholia albo Linia życia miałyby stać się powodem żywej i autentycznej „rozpaczy semantyków”, z drugiej zaś – powinny kształcić w nowej sztuce i teorii widzenia. Malarz – uświadommy to sobie – zmusza bowiem do tego, aby kontemplujący jego dzieła wykrzyknął w końcu w pełni samodzielne Video!, niejako odzyskując władzę wzroku na podobieństwo ślepca uzdrowionego przez Chrystusa w sadzawce Betesda. Na jakich zasadach okazuje się to możliwe?
„Nowa harmonizacja” w dziele Olczyka zyskuje realną pełnię dzięki reintegracji składników obrazu i reinterpretacji jego sensu ogólnego. Wpierw jednak – rozdarcie, dyseminacja i dekonstrukcja. A więc „rozpacz” w imię antymimetycznej zasady Mickiewicza: „sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga”. Wymieńmy niektóre z elementów, kreujących w martwych naturach Olczyka w sferze znanych, realnych oddziaływań archipelagi inności: jest nią z pewnością zawieszona w powietrzu kostka ubrań w Kontakcie (metafora ośmielonej fantazji?), w równym stopniu, co zielona wstążka dowiązana do grubego, w części rozplecionego sznura w Melancholii (symbol dualizmu psychofizycznego?), a także fotografia kobiecego dekoltu przytwierdzona do papieru pakownego w Obietnicach (symbol absurdalności uczucia tęsknoty?). Andrzeja Olczyka, podobnie jak niegdyś Josepha Conrada, autora Lorda Jima, fascynuje panoramizm ujęć oraz hiperrealizm. Dodajmy znów zastrzeżenie: w tej mierze wyłącznie, w jakiej z pełni przedstawienia daje się wydobyć na powierzchnię „rozpacz panoramy”, wewnętrzne sprzeczności semantyki tzw. ludzkiego ładu.
„Nowa harmonizacja” w dziele Olczyka zyskuje realną pełnię dzięki reintegracji składników obrazu i reinterpretacji jego sensu ogólnego. Wpierw jednak – rozdarcie, dyseminacja i dekonstrukcja. A więc „rozpacz” w imię antymimetycznej zasady Mickiewicza: „sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga”. Wymieńmy niektóre z elementów, kreujących w martwych naturach Olczyka w sferze znanych, realnych oddziaływań archipelagi inności: jest nią z pewnością zawieszona w powietrzu kostka ubrań w Kontakcie (metafora ośmielonej fantazji?), w równym stopniu, co zielona wstążka dowiązana do grubego, w części rozplecionego sznura w Melancholii (symbol dualizmu psychofizycznego?), a także fotografia kobiecego dekoltu przytwierdzona do papieru pakownego w Obietnicach (symbol absurdalności uczucia tęsknoty?). Andrzeja Olczyka, podobnie jak niegdyś Josepha Conrada, autora Lorda Jima, fascynuje panoramizm ujęć oraz hiperrealizm. Dodajmy znów zastrzeżenie: w tej mierze wyłącznie, w jakiej z pełni przedstawienia daje się wydobyć na powierzchnię „rozpacz panoramy”, wewnętrzne sprzeczności semantyki tzw. ludzkiego ładu.
